Dziś krótko, ponieważ odsyłam Was pod inne adresy, gdzie znajdziecie kilka mądrych, przyjemnie podanych treści =)
Pierwszy to link https://www.facebook.com/JedzSmacznieZyjZdrowo/app_487311981355550
Krótko na temat prawidłowej diety (nie odchudzającej, tylko zdrowej, codziennej i ustabilizowanej). Niemal każdy wie już prawie wszystko, co można tam przeczytać, ale warto utrwalać sobie zdrowe nawyki! Szczególnie pocieszający jest rozdział o podwieczorku, polecam ;)
Druga jest za to gazeta (dostępna również online http://www.menshealth.pl/download/womenshealth/index.htm ) Womens' Health. Wczoraj do kiosków trafił drugi numer i ogromnie poprawiło mi humor, bo jest to z pewnością mój ulubiony magazyn! Dużo sensownych artykułów, każdy znajdzie coś dla siebie.
Życzę Wam dobrej nocy,
a.
sobota, 31 sierpnia 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
Jak zachować zioła na zimę?
Łatwo mi mówić o zdrowym jedzeniu w sierpniu, kiedy gałęzie łamią się od owoców, a kilogram pomidorów kosztuje mniej niż tabliczka czekolady. Korzystam ile się da, jak każdy, wiadomo, ale wieczory robią się już chłodne i człowiekowi zaczyna się przypominać, że bywają gorsze czasy... Ale nie dam się złamać, w zimie nie chcę rezygnować z pachnących i zdrowych obiadów i kolacji! Dlatego postanowiłam zachomikować na zimę zioła, które teraz świeże rosną w ogródku. Moja uwaga skupiła się na koperku. Świeże zioła można kupić w doniczkach o każdej porze roku i z powodzeniem hodować w domu, ale czy ktoś z Was widział w sklepie koper w doniczce? Jest to jeden z moich ulubionych dodatków, dlatego postanowiłam działać! Kiedy koperek rósł niczym busz w ogrodzie mojej babci, mimo jej przekleństw i życzenia rychłego uschnięcia, postanowiłam trochę poprawić jej humor i wyrywałam go całymi naręczami. Następnie odrywałam same listki (nie wiem, czy to dobre słowo, bo bardziej przypominają zielone patyczki) i teraz mam w zamrażarce całe pudło starannie wyselekcjonowanego koperku (było w czym wybierać =)). Wygląda to tak:
Wygląda całkiem zielono i pachnie zupełnie tak samo, jak w czasie zrywania, czego nie można powiedzieć o suszonym. No dobra, fajny, ale mowa była o świeżych ziołach, a liście zamarznięte od dwóch miesięcy, jakkolwiek dobrze je imitują, świeże raczej nie są... Dlatego miesiąc później, kiedy po zielonym gąszczu pozostało wspomnienie w postaci uschniętego cmentarzyska, podjęłam kolejne kroki. Tym razem uzbierałam nasionka z kopru i również zapakowałam do pudełka po lodach (tym razem mniejszego).
Myślę, że w listopadzie podejmę pierwsze próby wysiewu koperku w doniczce, a co z tego wyjdzie - na pewno opiszę.
Oprócz tego w internecie krąży pomysł zalewania ziół oliwą i mrożenia jej w kostkach (lub zostawiania płynnej), ale jeszcze nie próbowałam tego sposobu, który, swoją drogą nie bardzo pasuje do koperku. Jeśli macie jakieś doświadczenia z ziołami, bardzo chętnie przeczytam o nich w komentarzach. =)
a.
Wygląda całkiem zielono i pachnie zupełnie tak samo, jak w czasie zrywania, czego nie można powiedzieć o suszonym. No dobra, fajny, ale mowa była o świeżych ziołach, a liście zamarznięte od dwóch miesięcy, jakkolwiek dobrze je imitują, świeże raczej nie są... Dlatego miesiąc później, kiedy po zielonym gąszczu pozostało wspomnienie w postaci uschniętego cmentarzyska, podjęłam kolejne kroki. Tym razem uzbierałam nasionka z kopru i również zapakowałam do pudełka po lodach (tym razem mniejszego).
Myślę, że w listopadzie podejmę pierwsze próby wysiewu koperku w doniczce, a co z tego wyjdzie - na pewno opiszę.
Oprócz tego w internecie krąży pomysł zalewania ziół oliwą i mrożenia jej w kostkach (lub zostawiania płynnej), ale jeszcze nie próbowałam tego sposobu, który, swoją drogą nie bardzo pasuje do koperku. Jeśli macie jakieś doświadczenia z ziołami, bardzo chętnie przeczytam o nich w komentarzach. =)
a.
środa, 28 sierpnia 2013
Miękkie ciastka otrębowe
Przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki, ale jeszcze dodatkowo trochę go podrasowałam, żeby w pełni wykorzystać zdrowy potencjał ciastek.
Składniki:
1 opakowanie suszonej żurawiny (najlepiej gdyby udało się znaleźć bez cukru, ale może być z tym problem);
2 szklanki mąki pszennej;
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej;
3/4 łyżeczki cynamonu;
150 g masła, w temperaturze pokojowej;
1 szklanka cukru;
3 jajka;
1,5 łyżeczki ekstraktu z wanilii (jeśli mamy tylko sztuczny zapach - pominąć);
1/2 szklanki płatków owsianych;
1 szklanka otrębów - jakie mamy, ja dałam pół na pół owsiane i pszenne, nawet trochę więcej niż szklankę w sumie;
1 szklanka granoli (dowolnej);
2/3 szklanki wiórków kokosowych;
1/3 szklanki maku;
W dużej misce ucieramy masło z cukrem, dodajemy jajka, potem suche składniki (mąka, soda, cynamon) i do gładkiej, wyrobionej masy dodajemy wszystko z sektora zdrowotnego ;).
Wykładamy na papier ładnie uformowane porcyjki, (wielkość w tym przypadku nie ma zbyt dużego znaczenia) i pieczemy w 180 stopniach. Z czasem zawsze jest największy problem - pierwsza blacha piekła mi się 20 minut, a potem, gdy piekarnik już się dobrze rozgrzał, nawet 15 minut było za długo... Radzę więc patrzeć, a gdy brzegi zaczną brązowieć - czym prędzej wyciągać, bo spód łatwo się przypala. Po upieczeniu ciastka wyglądają tak:
Ciastka świetnie się przechowują - pozostawione na wierzchu trochę zmiękły, ale w smaku są takie jak były. Przypuszczam, że w puszce zachowają twardość, ale chrupiące nie były od samego początku.
Składniki:
1 opakowanie suszonej żurawiny (najlepiej gdyby udało się znaleźć bez cukru, ale może być z tym problem);
2 szklanki mąki pszennej;
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej;
3/4 łyżeczki cynamonu;
150 g masła, w temperaturze pokojowej;
1 szklanka cukru;
3 jajka;
1,5 łyżeczki ekstraktu z wanilii (jeśli mamy tylko sztuczny zapach - pominąć);
1/2 szklanki płatków owsianych;
1 szklanka otrębów - jakie mamy, ja dałam pół na pół owsiane i pszenne, nawet trochę więcej niż szklankę w sumie;
1 szklanka granoli (dowolnej);
2/3 szklanki wiórków kokosowych;
1/3 szklanki maku;
W dużej misce ucieramy masło z cukrem, dodajemy jajka, potem suche składniki (mąka, soda, cynamon) i do gładkiej, wyrobionej masy dodajemy wszystko z sektora zdrowotnego ;).
Wykładamy na papier ładnie uformowane porcyjki, (wielkość w tym przypadku nie ma zbyt dużego znaczenia) i pieczemy w 180 stopniach. Z czasem zawsze jest największy problem - pierwsza blacha piekła mi się 20 minut, a potem, gdy piekarnik już się dobrze rozgrzał, nawet 15 minut było za długo... Radzę więc patrzeć, a gdy brzegi zaczną brązowieć - czym prędzej wyciągać, bo spód łatwo się przypala. Po upieczeniu ciastka wyglądają tak:
Ciastka świetnie się przechowują - pozostawione na wierzchu trochę zmiękły, ale w smaku są takie jak były. Przypuszczam, że w puszce zachowają twardość, ale chrupiące nie były od samego początku.
Jak jeść słodycze?
Przeciętna dieta trwa podobno... 18 dni. (Wyczytałam to w Woman's Health). Nie bardzo się to ma do tytułu tego bloga i do mojego życiowego motto... No cóż, jeśli chcemy się odżywiać zdrowo, nie da się całkowicie wyeliminować rzeczy, które nam smakują. A to, co prawie wszystkim ludziom na świecie smakuje, to bezdyskusyjnie słodycze... Jako wielka fanka słodyczy spojrzałam na słodkości surowym okiem i doszłam do następujących wniosków:
- gorzka czekolada jest dobra, mleczna i biała (biała to już w ogóle!) są złe. Na początku wydawało mi się to nie do przeskoczenia, gorzka czekolada nie chciała przejść mi przez gardło, ale zaczęłam codziennie jeść jedną kostkę, ale żadnych innych słodyczy - po pięciu dniach wydawała się całkiem ok, a potem jest już tylko lepiej =)
- słodycze w kawiarniach są dobre - raz na jakiś czas (dwa dni nie są żadnym czasem :P). Najlepsze rozwiązanie to chodzić do kawiarni z kimś i z jakieś przyjemnej okazji. Kiedy jesteśmy we dwoje można zaszaleć i wziąć ogromny deser lodowy albo kawał tortu i zjeść go na pół (albo na 1/3 i 2/3, facet powinien zjeść dziennie więcej kalorii ;)). A co do okazji - nigdy, przenigdy nie pocieszaj się słodyczami, za to świętuj z nimi sukcesy!
- słodycze zrobione w domu są dobre - w małych ilościach. Ciasto upieczone w domu nie zawiera mnóstwa rzeczy, które zawierają...
-słodycze kupione w sklepie - najgorsze ze wszystkiego. Mają mnóstwo dodatków chemicznych, tłuszczów utwardzonych i sztucznych barwników, utwardzaczy, spulchniaczy, zapachów i czego tylko dusza zapragnie. Nie ma się co oszukiwać - nie ma NIC zdrowego w waflach, batonach czy kolorowych cukierkach... Zatem: co robić? Jak żyć?
Warto samemu przygotować coś, co po trochu będzie zdrową przekąską, a po trochu słodyczem. I po trochu, nie do oporu...=)
a.
Dlaczego?
Staram się być fit.
W głębi serca każda dziewczyna chciałaby być określana tym magicznym słowem. W odróżnieniu od "sexi", "chuda", czy "umięśniona", słowo "fit" nie wzbudza kontrowersji. Jest w pełni nacechowane pozytywnie. Kryje się pod nim: szczupła, wysportowana, radosna, zdrowa, o lśniącej cerze i włosach i promiennym uśmiechu. I tak dalej, i tak dalej... Ogólnie - ideał. Budzi się tylko jedna wątpliwość - gdzie tu miejsce na leżenie przed komputerem, jedzenie czekolady i zapominanie o wysmarowaniu się od stóp do końcówek włosów co najmniej czterema różnymi mazidłami...? O tym właśnie chciałabym pisać.
Mój problem polegał na tym, że nie mogłam znaleźć żadnego miejsca w internecie, na którym CZĘSTO pojawiałyby się wpisy w tym temacie. Jedne blogi traktują tylko o treningach, inne tylko o gotowaniu.. Nie mogłam znaleźć swojego ideału. A ja chcę pisać o byciu piękną dzięki zdrowemu trybowi życia, o pielęgnacji i dobrym traktowaniu siebie. Mam nadzieję, że wyjdzie sensownie =)
a.
W głębi serca każda dziewczyna chciałaby być określana tym magicznym słowem. W odróżnieniu od "sexi", "chuda", czy "umięśniona", słowo "fit" nie wzbudza kontrowersji. Jest w pełni nacechowane pozytywnie. Kryje się pod nim: szczupła, wysportowana, radosna, zdrowa, o lśniącej cerze i włosach i promiennym uśmiechu. I tak dalej, i tak dalej... Ogólnie - ideał. Budzi się tylko jedna wątpliwość - gdzie tu miejsce na leżenie przed komputerem, jedzenie czekolady i zapominanie o wysmarowaniu się od stóp do końcówek włosów co najmniej czterema różnymi mazidłami...? O tym właśnie chciałabym pisać.
Mój problem polegał na tym, że nie mogłam znaleźć żadnego miejsca w internecie, na którym CZĘSTO pojawiałyby się wpisy w tym temacie. Jedne blogi traktują tylko o treningach, inne tylko o gotowaniu.. Nie mogłam znaleźć swojego ideału. A ja chcę pisać o byciu piękną dzięki zdrowemu trybowi życia, o pielęgnacji i dobrym traktowaniu siebie. Mam nadzieję, że wyjdzie sensownie =)
a.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



